Podjęłam się napisania najczęstszych błędów w moim i Waszym wykonaniu.







Jeśli chcemy zapuścić włosy, wypadałoby o nie odpowiednio zadbać. Jednak gdy nie zamierzamy odsunąć czynników które nam zdecydowanie nie pomagają, nie możemy kiedyś powiedzieć, że zrobiłyśmy wszystko, aby nasze włosy wyglądały jak najlepiej 🙂

1. Stylizacja temperaturą.
Wiadomo, że pod ten podpunkt podchodzi suszarka, prostownica, lokówka, gofrownica. Każde użycie urządzenia wytwarzającego ciepło wiąże się z pozbawieniem naszych włosów warstwy ochronnej z powierzchni. Włos zostaje „goły” i znika z niego całe nawilżenie. Spójrz na swoje końcówki. Są szorstkie, sztywne, suche i się wywijają? Pora pomyśleć o bardziej naturalnych sposobie na układanie włosów.

2. Nieodpowiednie cięcie.
Dzieli się to na stare/zużyte/złe jakościowo przyrządy (nożyczki, degażówki, maszynka) oraz na źle dobraną fryzurę. Znam fryzjerki, które prawie całą fryzurę najchętniej by zrobiły starymi degażówkami, które zostawiają natychmiastowo białe kulki i znam też takie które robią grzywki na kręconych włosach jak i cieniowanie na ekstremalnie cieniutkich. Wiele razy cienkowłosym koleżankom mówiłam „jak będzie Ci chciała cieniować, uciekaj!”

3. Źle dobrane kosmetyki i produkty do czesania.
Szczególnie takie, na których składniki masz uczulenie, podrażniają Cię lub powodują po prostu zły wygląd włosów – przetłuszczanie się, łupież, przyklap, przeciążenie. A najgorsze co może być to umieszczanie alkoholu denat. w serum na końcówki, przykład – serum z Avonu. Swoją szczotkę trzeba też czyścić, prać, dbać o nią i co jakiś czas wymieniać. Tak jak na każdym przedmiocie gromadzi się kurz czy bakterie, a jeśli jest jeszcze wilgotna – pleść lub grzyby.

4. Temperatura na zewnątrz.
Zarówno ostre słońce jak mróz mogą mieć swoje nieprzyjemne konsekwencje. Latem przesuszenie a zimą połamane włosy. Są jednak wyjścia z takich sytuacji. Latem można nałożyć większą ilość serum  lub olej na włosy i dodatkowo schować je pod kapeluszem czy chustą, najlepiej w jasnym kolorze. Zimą natomiast trzeba bardzo pilnować aby nie wychodzić na dwór z mokrą, wilgotną czy nawet lekko wilgotną głową. Wiecie jak zachowuje się mokre pranie na mrozie? Nie róbcie tego włosom. Albo chociaż zepnijcie i schowajcie pod kurtkę, szalik i czapkę.

5. Złe przyzwyczajenia.
Tarcie mokrych włosów ręcznikiem frotte zamiast po prostu włosy odsączyć. Czesanie kręconych włosów na sucho. Czesanie nie-kręconych włosów na mokro. Szorowanie całych włosów ogromną ilością szamponu. Zapinanie suwaka pod szyję nie patrząc czy wkręciły się włosy, grr.Nie zdejmowanie włosów z ramienia, na które zaraz założy się torebkę. Ciągłe używanie spinki w tym samym miejscu lub ciągłe noszenie tylko kucyka powoduje odgniecenia i kruszenie się nawet zdrowych włosów.

6. Farbowanie i rozjaśnianie. 
O ile samo farbowanie, np na ciemniejszy kolor może sam wygląd włosów polepszyć i je pogrubić, to rozjaśnianie  po prostu pustoszy i skórę głowy i włosy, a nakładanie co kilka tygodni kolejnej dawki na odrosty to nie jest dobry pomysł. Rozwiązaniem może być farbowanie henną, jednak nie każda by się chciała przestawić.

7. Niespinanie włosów podczas snu.
Można zrobić warkocza, można zrobić koczka, można przerzucić przez poduszkę. Każde wyjście ma swoje słabe strony, jednak trzeba sposób dobrać pod siebie. U mnie bardziej niszczą się końcówki w warkoczu niż całość w koczku. Mam też bawełnianą poszewkę, zamiast satynowej czy jedwabnej, bo po prostu nie ułatwia mi to spania. Przerzucenie przez poduszkę totalnie nie wchodzi w grę, to jakbym nic nie robiła bo strasznie się w nocy kręcę.

8. Unikanie SLS, silikonów, parafiny, czy parabenów, nienaturalnych składników.
Nie każdemu robi to krzywdę, trzeba przetestować to na sobie. Ja w szale wizażu również rzuciłam silikony i SLS w kąt aby dwa miesiące pózniej je bardzo przepraszać, bo całkowicie naturalna pielęgnacja zostawiła mi łupież, poszarpane włosy i niedające się rozczesać kołtuny. Wszystko jest dla ludzi.

9. Brak cierpliwości.
Można to tu wrzucić, z racji skakania z kosmetyku na kosmetyk jak z kwiatka na kwiatek. Po jednym myciu żaden szampon, żadna maska ani żadne serum nie zrobi cudu. Trzeba próbować i być cierpliwym.

10. Przetrzymywanie tłustych już włosów kolejny dzień.
Jest to mit, który nie spowoduje, że włosy będą wytrzymywać dzień dłużej bez mycia. Mogą natomiast wystąpić nieciekawe konsekwencje – łupież tłusty oraz wzmożone wypadanie.

11. Odrywanie zniszczonych końcówek!
Nie można czegoś takiego robić naszym włosom. Po prostu nie. Jest to powód jedynie do podcięcia włosów a nie ich odrywania. Skutkiem będą zniszczenia pnące się coraz szybciej w górę.

12. Mycie włosów gorącą wodą.
Łuski włosów się wtedy otwierają. O ile przed nałożeniem odżywki można spłukać włosy ciepłą wodą, tak przy zmywaniu odżywki dużo lepiej wypada chłodna lub letnia woda, która domyka łuski włosów, dzięki czemu substancje z odżywki zostają w środku włosa.

+moje dzisiejsze włosy 🙂

 

Macie jeszcze jakieś pomysły na zasady „nieniszczenia” włosów? Co jest jeszcze ważnym błędem?

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

9 thoughts on “Błędy w pielęgnacji włosów. Od czego one się niszczą?”

  1. Ja przez długi czas nie mogłam dojść z moimi włosami do ładu, aż w końcu odstawiłam farby do włosów i eureka! Włosy odżyły! Tylko szkoda, że musiałam odstawić farbę- uwielbiam czerwony kolor włosów 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *