Witajcie moje drogie, pomysł na ten wpis przyszedł do mnie wczoraj w pracy, kiedy się zorientowałam, że nie nałożyłam dzień wcześniej ani maski ani odżywki, nie rozczesałam włosów, tylko… poszłam spać.

 

Moje włosy często wyglądają jak niedorobione, więc mnóstwo kosmetyków dociążających ląduje na głowie. Zazwyczaj niewiele z tego mam, bo żeby wyglądały ładnie muszę je wyprostować albo pokręcić, albo chociażby ułożyć na szczotce.
Na blogu publikuję Wam zdjęcia, gdzie zazwyczaj wyglądają znośnie 🙂

GRUBOŚĆ I GĘSTOŚĆ
I jak zauważyłam większość z Was myśli, że mam włosy grube. Ba, sama tak myślałam!
Ostatnio jednak zaczęłam się bardziej przyglądać. Okazuje się, że włosy mam grubości średniej, w stronę cienkich. W zamian za to, jest ich ogromna ilość.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie powiedzieć na swoje włosy że są cienkie 😀 Teraz mogę, bo takie są. I w sumie lepsze to, niż nie wiedzieć jakie naprawdę moje włosy są.


DYSTROFICZNE?
Taak, nawet ja mam takie! W tej gęstwinie nieciężko znaleźć włosy dużo krótsze, dużo cieńsze, nie jak reszta. Dodatkowo, te delikatne kosmyki są dużo jaśniejsze i dużo szybciej schną. Na zdjęciu włosy z okolic grzywki. Naprawdę nie wiem skąd się wzięły i co chcą mi powiedzieć.

KOLOR
Mój kolor jest naturalny, po wielu wielu kolorach postanowiłam powrócić do swojego, tylko i wyłącznie dlatego że nie chciało mi się farbować odrostów. Smutna prawda lenia.

GRZYWKA
Zawsze kiedy mam grzywkę, moja skóra na czole przyśpiesza przetłuszczanie jakieś 4 razy. Na zdjęciu widać jak wygląda po 12 godzinach od mycia. Tak grzywkę muszę myć codziennie.

SKÓRA GŁOWY
Do tej pory myślałam, że jest zdrowa i nic ode mnie nie chce. Ostatnio zauważam, że nie przetłuszcza się szybko sama z siebie, ale ok 5cm od przedziałka czuję jakby tłustą skorupkę. Łupież miałam raz i wyglądał jak połamane wafelki, więc to nie to. Częściej zaczyna mnie swędzieć. Pomagam sobie peelingiem skóry głowy, ale działa krótko. Nie mogę myć włosów delikatnymi szamponami, bo są potem niesamowicie brzydkie, wyglądają gorzej niż przed myciem. W grę wchodzi tylko SLS. Fryzjerka nic nie widzi, więc nie wiem czy się martwić.

FAKTURA I POROWATOŚĆ
Ostatnio nie mogę się zdecydować. Według testu „pod włos” są definitywnie niskoporowate, ale z wyglądu są totalnie niezrozumiałe i pokićkane 😀
O co mi chodzi w tym „pod włos”? Znalazłam gdzieś taki test, żeby sprawdzić jaką ma się porowatość. Trzeba wziąć jeden włos i ocenić, jeśli włos jest gładki, czuć że żadna łuska nie odstaje, nie ma żadnych nierówności. Moje dosłownie pod włos skrzypią jak mokry, czysty talerz.
Wysokoporowate będą nierówne, spuszone, zniszczone lub suche, chłoną każdą ilość oleju i masek, bardzo szybko można je zmoczyć. Średnioporowate tak po środku.
I tu mam problem, czasem się baaaardzo puszą, chyba że coś na nie nałożę, ciężko je zmoczyć, i praktycznie nie da się ich obciążyć. (albo się nauczyłam gdzie jest granica :D) Sprawdzają się również oleje do wszystkich porowatości.
Faktura? Z lewej strony są proste, z prawej falują.

KOŃCÓWKI
Ścinam je zawsze na prosto. Przez długi czas po cięciu są zdrowe, równe, ostre, dopiero po jakichś 5-6 miesiącach zaczynają wyglądać jakby im brakowało nożyczek.

CIĘCIE
Dół obcinam na prosto, fryzjerka zawsze prostuje mi włosy przed cięciem. Grzywkę obcinam co 2 tygodnie, bo po tym czasie definitywnie za bardzo wchodzi mi w oczy. Dół włosów będę obcinać na prosto do momentu, aż osiągną odpowiednią długość. Potem będę cieniować i obiorę kształt U, ponieważ będą zdecydowanie za ciężkie do cięcia na prosto.

Podsumowując moje włosy mają swoje zalety i wady, ale je tak bardzo uwielbiam rozpieszczać, a one mi się odwdzięczają 🙂

tak zazwyczaj chodzę do pracy i po domu

 

rozpuszczone i nieczesane 2 dni

 

moja jakże dumna „fala”

 


Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

15 thoughts on “Cała prawda o moich włosach”

  1. Powiem Ci że ja też miałam takie włosy, ale nauczyłam się je dyscyplinować. Włosy z 1 punktu należą i do mnie- szczególnie przed cięciem takie były, to pozostałości po grzywce. Grzywki nienawidzę i każdemu, ale to każdemu odradzam. Myślałam, że wyglądam w niej dobrze, ale dobrze zaczęłam wyglądać, jak ją zapuściłam 😛 Kolor też mam naturalny, też noszę takiego koka i TEŻ mam taką falę. Więc spoko Basiu, to normalne 😛
    Ja na moje mam sposób, że po myciu nakładam silikonowe serum, a w trakcie suszenia czeszę po prostu i same się prostują 😉

    1. Grzywki, przynajmniej do ślubu się nie pozbędę, bo w chwili obecnej pasuje i to bardzo do mnie, mojego wizerunku. Na wyjścia preferuję ciemny, charakterystyczny makijaż a taka grzywka podkreśla mój charakter. Zresztą, uwielbiam siebie (baaardzo skromnie…) w grzywce. I nawet mało mi przeszkadza jej mycie – zmoczyć, nałożyć szampon, zmyć szampon, rozczesać, reszta robi się sama 🙂

      Jak zacznę cieniować to zakupię szczotkę obrotową i będzie całkiem idealnie 🙂

  2. Faktycznie wygląda na zdjęciach jakbyś miała grube włosy, ale widocznie masz racje mówiąc, że to efekt tego, że jest ich bardzo dużo.
    Ja też mam średnią grubośc, ale moje to raczej na cienkie wyglądają :/

  3. Trafiłam na Twojego bloga zupełnie przypadkiem, a czuję się jakbym znalazła włosową siostrę 🙂 Mam bardzo podobny rodzaj włosów jak Twój co do rodzaju i co do koloru ( jedynie są nieco dłuższe), też miałam niedawno dylemat co zrobić z grzywką, nooo i jak też jestem w drodze przed ołtarz 😀 Będę zaglądać tu zdecydowanie częściej :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *