Wykorzystywać czas zacząć!

Dziś wpis trochę spóźniony, nie opublikował się sam o tej godzinie, o której powinien. Tak więc dodałam jeszcze kilka nowości 🙂

Czytam dużo blogów pielęgnacyjnych, kosmetycznych, włosowych. Przed oczami przewija mi się tyle cudów kosmetycznych, że łapię się za głowę i dodaję do mojej listy zakupów na „po wypłacie”. Przychodzi wypłata, robię zakupy, dumnie niosąc wielką siatę kosmetyków. Siadam, oglądam, wypróbywuję.

Potem odkładam. I czekają na swoją kolej. Stwierdziłam, że nie mam co kupować na zapas kosmetyków z internetu „bo wyjdzie taniej przesyłka”. Często później okazuje się, że skład wcale nie taki fajny, a mój poprzedni kosmetyk za grosze był dużo lepszy.

Dodatkowo dziś się zorientowałam, że kończy mi się ulubiony płyn micelarny, który w moim mieście mogę dostać w jednym miejscu. Nie było  i jak się okazało – kosmetyk wycofano lub sprowadzać nie będą. Od razu chciałam się popłakać, pojechać 40km do innego miasta – plus pewnie kilkanaście km więcej na poszukiwania po marketach – i kupić. Potem się ogarnęłam. Nie opłaca się latać w setki miejsc, żeby znaleźć to, czego szukam. Jeśli na prawdę nie ma wyboru u mnie, albo nie ma nic interesującego – poczekam na zjazd w szkole żeby przy okazji kupić coś co na 100% znajdę.

W ten sposób dziś zakupiłam maść końską, olejek z drzewa herbacianego, płyn micelarny, żel do mycia twarzy i zmywacz. Jedna nowość i reszta na zastąpienie.

Mam zakaz kupowania na zapas, zakaz kupowania niepotrzebnych rzeczy, skoro sporo i tak mam w domu.

Przekazuję stan na dzień dzisiejszy:
Szampony – 3+4 suche Batiste
Odżywki – 6 zwykłych+ 2 w sprayu + 3 wcierki
Balsamy – 8
Maski do włosów – 4
Kremy – 2 do stóp + 5 do twarzy + 3 do ciała (które jednak używam na włosy)
Peelingi – 5
Oleje – 2 do końcówek + 9
Płyny do demakijażu – 2
Żele do mycia twarzy – 2
Maski do twarzy – 5

Inne – nafta, samoopalacz, zmywacz do paznokci, puder do stóp, maść na odciski, krem tonujący, odżywka do rzęs, tonik, maść końska, maść arnikowa, mydło naturalne.

Z kosmetyków tyle. Myślę, że stany magazynowe są dużo za duże szczególnie patrząc na balsamy, odżywki i szampony. Reszta jest tak akuratnie, bo np peelingi – każdy jest inny, maseczki też, kremy także.

Mam także sporawą ilość półproduktów, które wykorzystuję na bieżąco, także z nimi problemu nie mam.
Obecne kosmetyki ulepszam półproduktami aby spisywały się lepiej i żebym miała radochę ich używać. Bo bubli przecież nikt nie lubi 🙂

A Wy dziewczyny, co myślicie o kolekcji? Porównywalnie? Za dużo? Za mało?

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

16 thoughts on “Gdy ma się za dużo kosmetyków….”

  1. Ja postawiłam sobie zakaz kupienia jakiegokolwiek nowego kosmetyku bo aktualnie wszystko mam w zapasie i najgorsze jest to, że tyle tego jest ale tak jakoś nudno bez niczego nowego. A olejek z drzewa herbacianego jest super! ; )

  2. Każdy ma inne pojęcie ile to dużo, a ile to mało… dla mnie to bardzo dużo kosmetyków 😀 ale ja jestem minimalistką kosmetyczną – używam jednego produktu z danej kategorii przez kilka miesięcy, zużywam do końca. Zanim kupię kosmetyk, robię porządny research, czytam dużo opinii, dzięki temu rzadko kupuję coś, z czego jestem niezadowolona.

  3. Ja dam prawdopodobnie podobne ilości "na stanie"… I jeszcze do tego kremy do twarzy… Ale bardzo staram się je zużywać, a zakupy pomimo sporych ilości robię w bardzo przemyślany sposób. Ciężko znaleźć ten środek. .. 🙂

  4. Ja już jakiś czas temu "dojrzałam" do nierobienia zapasów i idzie mi całkiem nieźle 😉 a Twoja kolekcja pokaźna, mnie by to trochę przytłoczyło 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *