Dzisiaj Wam opowiem pewną historię… Niestety nie będzie od początku. Raczej od środka. Zapraszam do czytania i oglądania! (uwaga – duuużo zdjęć)


Na początku, gdzieś pod koniec gimnazjum Basia miała super piękne i super długie włosy.Zachciało jej się ciemnego. Przefarbowała się więc na ciemną czekoladę. Znudziła się i Basia rozjaśniała włosy, ale nic z tego nie wychodziło. Tylko włosy wychodziły garściami. Basia w końcu podjęła męską decyzję i poszła na dekoloryzację. Przestraszyła się tego co było potem.

Wybrała w drogerii kolor PRAWIE pasujący do naturalnego i się przefarbowała.

22.07.2012

Kolor był jedynie ciut za ciemny, ale dużo lepszy niż to co zrobiła FRYZJERKA. Pseudo.
Po miesiącu zdecydowała się rozjaśnić włosy. Sama. Farbą. Efekt :

23.08.2012

Z racji na zainteresowanie ujawniam tajemnicę loczków na zdjęciu poniżej

27.08.2012

I mimo, że odcień był znów CIUT, ale tym razem za jasny, tak zostawiłam. Wolałam mieć ciemniejsze odrosty niż efekt „włosów w powietrzu” (tak nazywam naturalnie jasne włosy, które odrastają i przy ciemniejszym kolorze… ich w ogóle nie widać – stąd latające, w powietrzu)
A one sobie rosły. Rosły i rosły…

16.11.2012
01.02.2013

…Pokazując coraz brzydszy odrost.
Tu włosy w Sylwestra – mamusia zaplotła warkoczyka, mnie by ręce bolały 😀

31.12.2013
 
I tu był chyba moment posiadania najdłuższych włosów w moim życiu. Sporo ponad 75cm. Zaraz potem podcięłam…
 
03.01.2014
 
Warkocz się delikatnie skrócił i pozbywałam się sumiennie zniszczonych końcówek.
 
16.01.2014
28.03.2014
 
Patrząc na zdjęcie poniżej, przypominam sobie że wtedy obcinałam grzywkę na prosto i farbowałam na ciemniejszy kolor, ale tylko te żółte włosy. Ble, były bardzo żółte. Niestety wtedy zaginął mi pendrive wraz ze zdjęciami z tamtego okresu. Masakry nie było.
 
13.03.2014
 
Kolejnej długości pozbyłam się w maju i było to dosyć radykalne cięcie. Ciągle jednak widać, że końcówki są jaśniejsze.
 
01.07.2014
 
A później mi zzieleniały…
 
09.07.2014
 
W październiku obcięłam na prosto do obojczyków. (też brak zdjęć, nie robiłam po prostu). A dzień przed Wigilią delikatnie podcięłam końcówki i od tamtej pory sumiennie zapuszczam i nożyczek widzieć nie chcę (prócz grzywki, dużo lepiej mi z krótszą więc będę co miesiąc ją podcinać).
 
25.12.2014
 
Dziś, jak widzieliście już w marcu, wyglądam dużo lepiej. Żadnych zniszczonych włosów, na całej długości są zdrowe i w naturalnym kolorze. I tak im najlepiej 🙂
 
28.03.2015
 

zapuszczanie włosów olejowanie włosów (2)

01.04.2015
 
czerwiec 2016
czerwiec 2016
 
A jaka jest Wasza włosowa historia? Wklejajcie linki i odnośniki do swoich blogów!

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

14 thoughts on “Moja włosowa historia”

  1. 01.02.2013, chciałabym taki kolorek. Myślę często by je rozjaśnić… Mam aktualnie mroźny brąz. W okolicy mamy takich fryzjerów, że jak zapytać o jasne włosy to nikt nie chce się podjąć :/

  2. Na ostatnim zdjęciu jakbym widziała siebie i swoje włosy od tyłu 😀 Ja też sporo farbowania przeszłam… masakra 😀 ale teraz masz śliczne kudełki i możemy się wspierać w zapuszczaniu 😀
    A warkocz przecudny <3

  3. Ależ miałaś włosiska <3 Zawsze z zazdrością patrzę na takie grube warkocze, bo mój przypomina mysi ogonek :/ Następnym razem zamiast obcinać możesz mi oddać połowę włosów 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *