Ile razy to słyszałaś? A ile razy wypowiedziałaś?

Ten wpis jest podsumowaniem mojego 30 dniowego wyzwania.
Jestem dobra w planowaniu jak pięknie będę wyglądać, zdrowo się odżywiać, systematycznie ćwiczyć. Niestety nie jestem dobra w wykonywaniu tego planu.

Zaplanuję Ci pięknie jak masz się odżywiać przez cały miesiąc, jak masz dbać o paznokcie, o rzęsy, jak często się balsamować i czym, ale gdy zapytasz mnie czy równie dobrze stosuję to na sobie – mogę mieć problem z odpowiedzią.

Jak to mama mówi – mam problem z dokańczaniem rzeczy, które zaplanowałam, mam słomiany zapał. Tak wiele w tym prawdy, że zaczęłam się zastanawiać jak dokończyć czy też zacząć robić to, co bym robić chciała z ominięciem planu.
Nie lubię zasad, nie lubię harmonogramu, nie lubię stałych por, nie lubię rutyny. Lubię planować i na te plany patrzeć. Bez osiągania marzeń patrzeć co bym zrobić mogła, ale ja dalej sobie patrzę i wyobrażam.

Nie wiem, może żyje we mnie taka niepewność, że skoro jest plan to wypada go ukończyć w terminie. Jak ten termin wyznaczyć? Jak mogę powiedzieć, że dzięki zdrowej żywności i ćwiczeniom schudnę 6kg w miesiąc? Skąd wiem, że tak będzie?
Nie da się przewidzieć przyszłości.

Osoby, które mnie dobrze znają wiedzą, że ja nie działam spontanicznie. Ja planuję. Aj tam, ja robię zajebiste plany i strategie, mam zajebiste pomysły ale nie mam na tyle siły, żeby się przełamać i zacząć coś robić.  Bo mimo wszystko nie lubię wychodzić poza swoje określone ramy. Zasady owszem, ale moje utarte ja, które śmierdzi lenistwem.

No i jak ma taki planer zacząć zmieniać swoje życie?
Zaplanować bycie spontanicznym czy odważnym?
No raczej nie. Nie ma innej rady, niż pizgnąć kalendarzem do kosza i zacząć robić to co się zapisuje w kalendarzu tak długo, że brak chęci i siły na robienie tego.

http://biurofestiwalowe.pl/

Nie mówię, że kalendarz w ogóle się nie przyda, ale warto używać z głową i ewentualnie przypominać sobie co bym dzisiaj chciała zrobić. Zawsze mam czas dla chłopaka, za to nigdy nie mam czasu posprzątać, uszyć, poćwiczyć. Nie mówię, że to źle. Są rzeczy ważne i ważniejsze, jednak brak chęci do zmian nie pomoże mi w żadnej kwestii życia. Tak być nie powinno.

Ale jak się w końcu za to zabrać? No jedyne wyjście to… zacząć coś robić i przestać planować każdy zakątek życia. Ono samo się ułoży, jeśli na to pozwolimy. Przynajmniej ja w to wierzę.

Jakie macie sposoby, żeby dokończyć to, co się zaczęło, lub zacząć co by się chciało? A może jakieś książki/blogi do poczytania?

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

5 thoughts on “Odchudzam się. Od jutra.”

  1. Znam to. Moim sposobem na spełnianie swoich postanowień jest robienie listy na każdy dzień. Jeśli chcę pamiętać o tym, żeby się nabalsamować, położyć olej na włosy, poćwiczyć, wypić pokrzywę itd. to robię dokładną listę tego, co chcę zrobić, a obok piszę dni tygodnia. Codziennie muszę zaznaczać "ptaszkiem", że zrobiłam każdą rzecz. Może to dziwne, ale mnie bardzo motywuje te "odhaczanie" rzeczy. Tak bardzo irytuje mnie, że przy jakimś dniu coś pozostanie niezrobione, że pilnuję się, by o wszystkim pamiętać.

    1. Na początku owszem listy działały, ale ostatnio mam tyle do zrobienia, że w kalendarzu A4 nie starcza mi miejsca 🙁 Prawie nigdy nie zdarzyło się żebym się wyrobiła, bo brakuje mi czasu :/

  2. U mnie sprawdzała się metoda 100 kwadratów, ale takich wiesz. Powieszonych tak, żeby każdy widział. Rysujemy kwadrat o boku 10 na 10 i dzielimy go na 100 kawdratów o boku 1cm. (możemy sobie oczywiście zmieniać liczbę pól tak żeby ich wyszło 30 czy ile ich tam chcemy). Najważniejszy krok – wpisuję w każdy kwadrat datę: 1.01, 2.01 itd itd. Każdego dnia po wykonanym zadaniu zamalowuję kwadrat na zielono. Przecież tak cholernie brzydko będzie wyglądać, jak gdzieś zabraknie zielonego pola, nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *