Mimo, że jest 4 stycznia, dopiero dziś zebrałam się w sobie, aby napisać co nieco o minionym roku. Oczywiście ile włosów mi się udało zapuścić, ale nie tylko! Postanowiłam zrobić naprawdę krótkie podsumowanie roku, choć może to być ciężkie – nie spisywałam nic nigdzie i większości zdarzeń nie pamiętam. Prócz kilku 😉


Miałam kilka celi, które chciałam zrobić, wypełnić w 2016 roku, jednak mi się większość nie udała. Niestety pomimo radosnych chwil, ten rok nie należy do udanych. Więcej stresu i smutku niż powinno być, mimo że nie działo się nic konkretnego. Po prostu zadziałała tzw „śnieżna kula” z zaległościami, ze zdrowiem, ze szkołą i toczyło się to coraz szybciej i zabierało coraz więcej sił, aż w końcu wylądowałam w szpitalu. Łącznie w złej kondycji byłam od końca marca aż do września. Na wakacjach byłam w szpitalu i dopiero we wrześniu stwierdziłam, że muszę odpocząć od wszystkiego i z narzeczonym wybraliśmy się na weekend do Kielc. Niby dwa wolne dni, ale podziałało. Wróciłam bardziej spokojna i z pewnymi planami. Oczywiście wróciłam do zaległości i do tej pory niektóre nadrabiam. Właściwie zostały mi 2 zaległe sprawy z całkiem niedawnego oceanu shitu. Kończę to i robię krótki reset, aby wrócić do rzeczywistości i do spraw bieżących. 

Nie znalazłam nigdzie konkretnie spisanych celów na 2016, jednak oczywiste było – schudnąć, zapuścić włosy, odłożyć pieniądze. Udało mi się w pełni jedynie zapuścić włosy. 

Co jednak zapamiętałam z 2016 roku?

  • wystartowałam z blogiem BARBEO – wcześniej był to blog na blogspocie blackandbeige.blogspot.com, jednak po zawirowaniach z domeną i serwerem na szybko musiałam przenieść się na nowy blog i o dziwo, od dłuższego czasu miałam wykupioną właśnie tą. Choć miała służyć do czego innego i miała pokazywać mój rozwój zawodowy (który zmienił się o 180 stopni) idealnie nadała się tutaj.
  • rozpoczęłam przygotowania do ślubu – w lutym zaczęliśmy wszystko ustalać i do tej pory wszystko idzie bardzo gładko, większość jest już załatwiona i szczerze mówiąc widząc inne pary, zabiegane i zestresowane, trochę im współczuję, bo ja nie czuję żadnej presji i zastanawiam się od czego to zależy 😉
  • byłam na Meet Beauty i See Bloggers, gdzie w końcu miałam możliwość pogadać twarzą w twarz z  Agnieszką, Anią, Patrycją, Martą, Agnieszką, Anią, Basią, Viktorią, i świetnie się bawiłam z Kasią i Gosią. Szczerze? Dzięki temu uwielbiam blogowanie – poznaję tyle ludzi, nie tylko blogujących ale i tych czytających, to uczucie jest naprawdę niesamowite 🙂
  • wygrałam w Radomskim Plebiscycie Blogowym w kategorii blog kosmetyczny – szok i niedowierzanie, zaraz potem ogromna radość i szczęście. Statuetka stoi dumnie na regale i wita wszystkich przychodzących do domu. Przypomina mi, po co piszę i czy jest to warte. Jest warte 🙂
  • byliśmy na weekend w Kielcach – przypadkowo za małe pieniądze zarezerwowałam pokój w hotelu kilka metrów od pięknego parku i wzgórza zamkowego. Przeszliśmy wzdłuż i wszerz Sienkiewicza i kilka pobliskich uliczek, odpoczęliśmy na rynku przy okazji oglądając pewną aferę, dokładnie obejrzeliśmy piękny pałac, kościoły i inne cudowne budynki. Mieliśmy zwiedzić również jaskinię na Kadzielni, ale nie wiem czemu pojechaliśmy na Wietrznię :p Koniec końców się spóźniliśmy i spontanicznie wyruszyliśmy do Chęcin, mimo deszczu i mgły. Definitywnie tam wrócimy, ponieważ strasznie spodobały nam się górskie widoki. 
  • zaczęłam chodzić na siłownię – tuż po wyjściu ze szpitala miałam zakaz ruszania się i jedzenia… prawie wszystkiego, jednak leki zaczęły działać i od tamtej pory mam ogromną ochotę się ruszać, być aktywną (mimo rzadkich niechcemisiów) i powoli chudnę, powoli wyrabiam mięśnie, które już widać! 😀 Moim kolejnym krokiem będzie odrzucenie całkowite cukru, kawy i stopniowo będę ograniczać produkty z laktozą, ponieważ po dłuższych obserwacjach widzę, że mi nie służy.
  • napisałam kilka fajnych postów, któ wklejam poniżej:

Wracając do tematu bloga, czyli włosów – urosły mi one w ciągu roku 13cm, nie licząc obcinania włosów, bo i tego trochę było. Nie jest to zły wynik, jednak myślałam że będzie więcej. Na szczęście wygląd włosów mi wszystko rekompensuje. Do ślubu mam zakaz podcinania końcówek, trzymam się jedynie grzywki 😉

Ogólnie – chciałam zrobić dużo więcej i mi się nie udało. Teraz wiem, że na 2017 nie planuję niczego wielkiego, będzie co będzie i jeśli coś się uda osiągnąć, będzie świetnie, jeśli nie – płakać nie będę 😉

W Nowym Roku bez makijażu, z czystą kartą, pozdrawiam Was serdecznie!

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

8 thoughts on “Podsumowanie grudnia i całego roku 2016”

  1. Uwielbiam u Ciebie tego typu posty z podsumowaniem miesiąca roku itp. Zawsze pochłanianiam je jednym tchem i łapie jakąś inspiracje 🙂 włosy piękne i po cichu marzę o takich:)

  2. Twoje włosy prezentują się nieziemsko! Rewelacyjny kolor i widać, że są niesamowicie zadbane 🙂
    Widzę również, że planujesz zmienić sposób odżywiania się. Ja zmieniłam z powodu zawirowań hormonalnych, które objawiały się również w postaci trądziku i wypadania włosów, a które nasilały nieodpowiednie produkty. Wśród nich cukier, duża ilość węglowodanów, cukier i produkty mleczne.
    Teraz jest niebo a ziemia 🙂

    1. U mnie głównie problemy z żołądkiem i najgorsze w moim przypadku jest wszystko co przetworzone i produkty mleczne. Najlepiej się czuję gdy cały dzień piję tylko koktajle z owoców i szpinaku/jarmużu/rukoli. Jestem pełna, mam siłę na wszystko i brzuch nie boli, ale wszyscy narzekają że to za mało 🙁

  3. Ja w trakcie ciąży z dnia na dzień przestałam pic kawę i tak mi zostało. Cukru nie używam wcale. na siłownie się zapisałam ponownie w Grudniu. Musze i chce schudnąć. To mój główny cel na 2017.
    Gratuluje wygrania w plebiscycie. A włosy masz śliczne, jak z reklamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *