nie patrzcie na księżyc w pełni!Podsumowanie stycznia był jedynym postem w lutym. A jak mi minął luty? Co robiłam? Słuchałam? Oglądałam? Czytałam? Co mnie porwało? To, czemu nie pisałam cały miesiąc to bardzo długa historia. Mimo, że miałam internet, wenę i naprawdę pięknie  układające się włosy, coś mnie powstrzymywało przed publikowaniem postów. Co?


OGÓLNIE

Kryzys. Każdy je miewa. U mnie bardzo się zdarzają, kiedy nie mam słońca. Bez słońca nie mam ochoty i sił na nic, mimo że jestem normalnie bardzo optymistyczną i uśmiechniętą osobą. W zimowe miesiące moja motywacja spada do zera, wszystko mnie irytuje, denerwuje, a zdarza mi się nawet być wredną dla całego otoczenia. A jak humor mi nie dopisuje – niestety jem, żeby się pocieszyć. I tak jak w moim poprzednim wpisie o odchudzaniu, że niby doszłam do granic mojego spasienia – to było nic. W najgorszym dniu w lutym ważyłam 79kg. Yeah. To dużo. To nawet nadwaga. Nie przejmowałam się wagą, dopóki była prawidłowa, lecz teraz powoli zbijam kilogramy, zaczęłam się ruszać i trochę lepiej jeść. Nie miałabym do tego motywacji, gdyby nie to, że pod koniec miesiąca zaczęło wychodzić słońce. I nie potrafię poradzić na taki stan rzeczy.

Dziś świeciło słońce – zrobiłam ćwiczenia, 3 godziny sprzątałam samochód, wybrałam się w 350km przejażdżkę po jeden wpis i znalazłam jeszcze siłę, aby napisać wpis. I przy okazji podjadam mus z jabłek, imbiru i kiwi.

Można? Można. Ale jak jest słońce.

MUZYKA

Od początku roku mam fazę na latino i prawdopodobnie w ciągu najbliższego czasu się to nie zmieni, więc tylko podrzucam moje ostatnie typy.

 

FILM

Dożywocie (2012) Bardzo ciekawy film, trzymający w napięciu. Pokazuje świat policjantów, układów i zmów na boku, a każdy kto chce odkryć prawdę jest odstawiony na bok i mu się obrywa. Jak dla mnie 8/10.

Bridget Jones 3 (2016) Każdy film o Bridget jest dla mnie idealnym rozśmieszaczem na gorsze dni, ponieważ niezdarna Bridget i sztywny Mark zawsze robią coś tak bardzo niezręcznego, że czasem… dobra. Nie umiem recenzować filmów, więc powiem tylko 9/10.

Ciemniejsza strona Greya (2017) – tutaj muszę się przyznać, że przeczytałam wszystkie książki, aby móc w przyszłości porównać z książką i… się nie zawiodłam 😀 Jak dla mnie najważniejsze wątki (Jack Hayde, Leila) są pominięte prawie całkowicie a rozwleczone do granic możliwości dawanie klapsów, wzdychanie, przygryzanie warg i nudy. Ja rozumiem, że gdyby ująć wszystko, to film miałby kilkanaście godzin, ale na bozię! Można zrobić same zwroty akcji i masz romans/thriller/film akcji gotowy! A tu siedzisz i myślisz, czego w filmie nie było z książki. A czego nie było w ogóle? Sensu. Hmm. Mocne 2/10.

URODA

Jak pisałam wyżej – mocno się zaniedbałam, ale włosy wyglądały świetnie przez większość czasu i miałam też swój włosowy kryzys- starasz się ile sił, żeby włosy były ładne, olejujesz, wcierasz różne dziwne rzeczy a one sterczą jak anteny. Umyj je samym szamponem i wyprostuj to się zdziwisz jak bardzo potrafią się błyszczeć same z siebie. I Cię dopada – po co to wszystko?

Długość na dzień dzisiejszy to 76cm. Czyli urosły 2cm jak o nie w ogóle nie dbałam.

INTERNET

 

A co się działo u Was w lutym? Podrzućcie swoje ulubione wpisy z lutego! 🙂


Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

7 thoughts on “Podsumowanie miesiąca – luty 2017”

  1. ależ one już długie, i tak uważam że w drugiej części „Greya ” była jakaś fabuła hahahah 😀 w porównaniu z pierwszą ,a Bridget zdecydowanie najlepsza ze wszystkich trzech części 😉 u mnie tez był chwilowy kryzys, nawet zdjęć nie chciało mi się robić

  2. Grey to temat rzeka. Ja książkę czytałam dawno, dawno temu jeszcze, jak autorka wydawała swoje rozdziały na swojej stronie. Wielu wątków już nie pamiętam, a może to i dobrze bo bym zjechała film od a do z. Byłam w kinie z ciekawości z koleżanką. Widownia miała niezły ubaw ze scen seksu. Wg mnie na początku film jest jakiś mdły, niedopracowany z czasem jakoś się rozkręca. brakuje chemii miedzy głównymi bohaterami. Może wątek Jake Hyde zostanie bardzie rozwinięty w kolejnej części. Ciekawa jestem czy twórcy nie podzielą filmu na dwie kolejne części, jak twórcy Harrego Poterra czy Sagi Zmierzch.

    1. W sumie w trzeciej książce dużo się dzieje i nie mogę się doczekać filmu. Nie w sensie „omg nie mogę się doczekać!” tylko raczej „ciekawe jak bardzo go z**bali” doczekać 😀

  3. Szczerze mówiąc to po zdjęciach nie widać tych 79 kg 🙂 wyglądasz bardzo ładnie 🙂 ja Greya znam tylko z filmików Pawła Opydo 😛 ale to nie typ książek, które lubię czytać, dlatego nigdy nie sięgnęłam po wersję książkową 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *