Od dawna chciałam spróbować tej metody, ale tak naprawdę nie
miałam okazji, aby to przetestować ani tym bardziej nie miałam okazji żeby w
tych loczkach wyjść. Ale trafiła się wolna sobota i jakiekolwiek wyjście – tak więc
testuję loczki.

Obejrzałam kilkanaście filmików jak takie loczki powstają,
jak się je nawija i jak się prezentują, ale jak wiadomo każde włosy są inne,
tak więc nie oczekiwałam niczego po nawinięciu. Gdyby okazały się jakieś
szczególnie niewyjściowe – zawsze można umyć włosy.

 
 
Ja podjęłam się nawijania na chusteczki na 3 dniowych
włosach, także były idealne – nie przesadnie śliskie i gładkie, nieszczególnie
spuszone czy też tłuste. Idealne.
W razie czego, rano zawsze można użyć suchego szamponu, glinki
lub pudru dla dzieci
– ten ostatni sposób nie jest dla ciemnowłosych dziewcząt,
ponieważ zostaje pewien osad, nawet po wytrzepaniu pudru z włosów, a glinkę i
szampon można zawsze dobrać pod siebie.
 
 
ZACZYNAMY!

 

1. Pierwsze co zrobiłam to rozczesałam włosy i wyjęłam jedną
chusteczkę, żeby sprawdzić jak bardzo jest nawilżana – niestety moja nie miała
zbyt wiele „wody” w sobie więc spryskiwałam ją jeszcze sokiem z aloesu.

 

2. Następnie wydzieliłam sobie pasmo włosów do zakręcenia go na
chusteczkę. Chusteczkę jeszcze rozciągnęłam wszerz i zwinęłam o tak:
 
3. Nawijanie niestety nie jest dla mnie najprzyjemniejszą
czynnością na Ziemi, szczególnie że ja cierpliwa nie jestem. Z racji, że mam
włosy obcięte na prosto i końcówki mam bardzo gęste – ciągle mi się wywijały,
wychodziły. Kilka mocniejszych słów poleciało, aż w końcu nawinęłam jedno
pasemko – 10 minut. Pomogło dopiero jak spryskałam końcówki dodatkowo sokiem z
aloesu.

 

4. Nawijać możemy zacząć od końcówek, albo od połowy do
końcówek i dopiero je wtedy „poukrywać” w reszcie zawiniętych włosów. Nie
wiedziałam również jaki będzie efekt, więc nawijanie skończyłam najwyżej jak
mogłam.

 

 

5. Pół godziny później miałam już nawiniętą głowę. Po tym
możemy już iść spać, albo robić cokolwiek. W nocy nie czułam jakiegoś większego dyskomfortu z powodu posiadania na włosach 10 zawiniątek, ale co jakiś czas się budziłam. Raczej częściej niż zwykle 🙂
 
Efekt po równo 12 godzinach chodzenia w tym oto zawiniątku.
 

 

Powiem szczerze, że dotykając jeszcze zawinięte loczki czułam sztywność i sklejenie, ale po zdjęciu się wystraszyłam jak mocno są zwinięte i wiedziałam co będzie po ich rozdzieleniu 😀

 
Nie zakręciły się od samej góry, ale wyglądały tak niesamowicie naturalnie, że postanowiłam zrobić sobie kucyka. Bardzo to nie pasowało do prostej grzywki, ale mam nic na co mogłabym ją zakręcić ani nie próbowałam żadnego  alternatywnego sposobu na tak krótkie włosy. Ale kiedyś to zrobię.
 

 

 

 
 
Jeszcze po południu postanowiłam je rozpuścić i powiem szczerze, że jestem zadowolona. Aż 2 sąsiadki, które spotkałam tego dnia kazały mi przestać prostować te włosy bo tak wyglądam idealnie i nie widzą sensu w niszczeniu tak pięknych loków 😀 Czyli jest potwierdzenie, żeby próbować częściej nosić loki. I zdecydowanie będzie więcej metod!
 
 
I co myślicie? Spróbujecie? 😀 Dajcie znać jak Wam się podobam taka zakręcona 😀

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

10 thoughts on “TUTORIAL – EKO-LOKI na chusteczki nawilżające”

  1. Hahhahahahahaaha nie. 😀 Jestem Ci mega wdzięczna za ten post bo miałam na dniach nakręcić swoje włosie na noc tą metodą ale chyba jednak zamiast chusteczek nawilżanych użyję papieru do pieczenia – będzie bezpieczniej 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *