Bardzo dużo osób trafia do mnie poprzez wyszukiwane frazy „za dużo kosmetyków blog”.Postanowiłam, że odpowiem ile to jest za dużo, moim zdaniem, kosmetyków.

Kiedyś miałam ogromny problem z tym, aby iść do sklepu i nie kupić sobie jakiegoś kosmetyku. Szłam do najbliższego marketu i te piękne różowe i beżowe i zielone buteleczki mnie wołały. Tak, akurat te kolory wywoływały u mnie dosłownie szał macicy. Nie wiem czemu, ale idąc po bułki potrafiłam wydać 5 razy tyle, co zamierzałam a i nadźwigałam się siat.

Moje szczęście trwało jakieś pół godziny po kupnie. Czytałam etykiety i nagle okazywało się, że jest a to parafina w kremie do twarzy a to alkohol w toniku. Oczywiście nie poszłam zwrócić towaru do sklepu, mimo że miałam prawo! Wszystko u mnie zostawało, jedne raz na jakiś czas używałam, inne od razu komuś oddawałam.
Nie wiedzieć czemu nie szanowałam w ogóle swoich pieniędzy. Kosmetyków miałam więcej, niż ubrań i książek razem wziętych. Oh, nie widziałyście mojego regału z książkami i notatkami… 😀
Uwierzcie, były ich masy.

Wracając z akademika do domu musiałam zapakować 3 walizki kosmetyków, nie licząc tych jeszcze w użyciu „na teraz”. Książek tylko ze sobą miałam ze dwa pudła. Ubrań była jedna walizka.

Mogę powiedzieć, że byłam zakupoholiczką kosmetyków. Nie mogę powiedzieć jednak, że byłam kosmetykoholiczką, bo mi się wydaje że to wiąże się z ich używaniem. Nie byłam skora non stop wcierać w siebie balsamy, nakładać na włosy różne maski czy odżywki i testować szampony. W sumie było mi wszystko jedno, czy kosmetyk w końcu wyrzucę, czy zużyję. Ważniejsze było go mieć. 

Zaczęło się wraz z rozpoczęciem mojej działalności na innym blogu. Zaszokował mnie ogrom recenzji, kosmetyków, które używają inne bloggerki i stwierdziłam, że też tak chcę. Też chcę być bloggerką, wydawać ciężko zarobiony hajs na kosmetyki, na które jak się później okazało, nigdy nie użyję.

Obudziłam się w porę. Dokładnie w dzień przeprowadzki, kiedy to mój Misiek nie mógł mi pomóc, więc sama musiałam te walizki wnieść na 4 piętro. Nastąpiło w sumie olśnienie, że te kosmetyki są dla mnie jak kula u nogi. Wydałam na swoją kulę u nogi jakieś 3 tysiące w ciągu pół roku stacjonowania w akademiku. Nie były to drogie kosmetyki, albo polecane. Pierwsze lepsze, leciałam na ilość. Wtedy mnie zabolał portfel i serce.

Dziś jest lepiej, można powiedzieć, że się leczę. 🙂

Dla mnie najlepszą terapią jest będąc w sklepie pochodzić po dziale z kosmetykami i je podotykać, powąchać, poczytać składy i odejść. Widziałam ogromną ilość na półce, więc mogę iść do domu. Co z tego, że to nie moja półka?

Inną moją odskocznią jest, owszem poprzez czytanie innych blogów i recenzji, robienie wishlist. Na ogromnej kartce spisuję kategorie kosmetyków, które chcę a potem dopisuję nazwy. Po jakimś czasie porównuję je ze sobą , która tańsza, która lepiej działa, która ma większą pojemność. Czy może jednak te kosmetyki nie wydają się tak dobre jak te, których używam?

Staram się znaleźć swoje hity, które działają tak jak powinny, w jak najniższej cenie.
Planuję co kupię. Swoje większe i droższe marzenia wpisuję na listę ogólnodostępną w moim pokoju, żeby każdy mógł ją zobaczyć, ocenić że to co mam w sumie jest ok, a jak nie to zaklepują, żeby kupić mi jako prezent.
Muszę się pochwalić – w tej chwili ta lista jest pusta 🙂
Owszem, są kosmetyki na wishliście, ale niekoniecznie MUSZĘ je mieć.

Moja obecna kolekcja jest to zbiór kosmetyków, które kupiłam niedawno, bardzo dawno temu albo dostałam w prezencie. Przestałam jednak kupować kosmetyki, które wiem że mi nie pasują, które są dla mnie za drogie, albo mają nieciekawy skład.

Większość już wydałam, pozbywam się stopniowo. Ale co najważniejsze – zabrałam się za zużywanie!
Codziennie nakładam balsam, używam sumiennie kremów do twarzy i toników, co kiedyś było mi mocno nie po drodze. Najpierw się biorę za kosmetyki otwarte, dopiero potem używam kolejnych.

Jak wygląda w tej chwili moja kolekcja?

*kosmetyki do opalania i po – 5szt
*balsamy do ciała – 9szt
*kremy do twarzy – 2 na dzień, 2 na noc, 2 uniwersalne
*kremy pod oczy – 2szt
*serum – 1szt
*serum na końcówki – 2szt
*samoopalacze – 2 balsamy, 4 samoopalacze,
*toniki -3szt
*szampony – 4szt + 4 suche
*odżywki b/s – 3szt
*odżywki d/s i maski – 10szt
*peelingi – 4 mechaniczne, 1 enzymatyczny
*kremy inne – 3 do rąk, 1 do stóp
*żel do mycia twarzy – 2szt
*żel do kąpieli – 2szt
*antyperspirant – 1szt
*wcierki – 3szt
*oleje – będzie osobny wpis… 😀
*maska do twarzy -1szt
*płyn do demakijażu -1szt

Kurczę, w tej chwili widzę, że znów nie jest kolorowo. Raczej jest gorzej od poprzedniego wpisu o tym temacie, do którego przejdziecie TĘDY
Hm. Mam permanentny zakaz kupowania kosmetyków, które już mam w zapasie. Będę o tym co miesiąc przypominać sobie w denku. Czuję coś, że o nowościach dłuuugo nie usłyszycie. Za chwilę wezmę się za napisanie planu pielęgnacji w tym miesiącu. Muszę wręcz dokończyć te kosmetyki.

Jak widzicie, leczę się. Są postępy, jednak muszę się skupić, aby to wszystko ode mnie odeszło. Postaram się, aby moje uzależnienie przerodziło się w coś innego, w jakieś inne zainteresowanie, przekuję je w hobby i siłę poświęcę na to 🙂


Odpowiadając na pytanie z tytułu: Za dużo kosmetyków to tyle, gdy ich liczba Cię przytłacza, nie czujesz się z tym dobrze, a uświadomienie sobie ile to wszystko kosztowało i ile kasy pójdzie do kosza zaczyna boleć.


Jak obecnie wyglądają Wasze zapasy? Macie dla mnie jeszcze jakieś rady „jak przestać kupować?”

Buziaki, Basia.

Jeśli chcesz zrobić coś dobrego, zaobserwuj mnie  i podziel się z innymi 🙂

FACEBOOKINSTAGRAM G+ 

GRUPA ŚLUBNANAJPIĘKNIEJSZE FRYZURY ŚLUBNE – BLOGGERKI URODOWE

14 thoughts on “Kiedy to jest „za dużo kosmetyków”? Wyznania zakupoholiczki”

  1. czasem mam tak , że też coś muszę mieć,ale jestem raczej bliższa typowi kosmetykomaniaka ,bo zużywam je potem do końca , chyba że okazuje się że coś jest bardzo nie takie , wtedy oddaję . Po co ma się kurzyć 😉

  2. Miałam zupełnie tak jak Ty. Z tym że często robiłam zakupy kosmetyków przez Internet i zanim jeszcze przyszły moje szczęście mijało i zapominałam nawet o tym co kupiłam. Teraz na szczęście już wychodzę na prostą ale nadal mam bardzo dużo kosmetyków.
    szczerze mówiąc Twoje zapasy są chyba większe od moich, chociaż ja mam kosmetyki w różnych miejscach .

  3. Ja ostatnio zarobiłam u siebie porządek z kosmetykami. Miałam dużo ponapoczynanych opakowań które stały na półce zapomniane. Większość wyrzuciłam lub oddalam komuś a zostawiłam sobie najwyżej po 2 z każdej kategorii. Oczywiście kosmetyki do włosów się do tego nie wliczają i mają oddzielną półkę a nie jest ich mało. :/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *